sobota, 8 października 2011

"Kobieta na krańcu świata. Boliwia"

Autor: Martyna Wojciechowska
Tytuł: "Kobieta na krańcu świata. Boliwia"
Wydawnictwo: National Geographic

Podróże, odkrywanie różnych zakątków świata i poznawanie zamieszkujących go kultur to jedna z moich pasji. Kiedy niemożliwe staje się wojażowanie w realnym wymiarze, z przyjemnością zagłębiam się w bogatą literaturę podróżniczą, której lektura staje się dla mnie czymś więcej, niż namiastką globtroterskich przeżyć - sposobem na poznawanie fascynującej różnorodności świata bez rezygnowania z przytulnego domowego zacisza.

Jest to moje pierwsze spotkanie z prozą Martyny Wojciechowskiej, którą zdążyłam polubić, nauczyłam się cenić, podziwiać i szanować za profesjonalizm i obiektywizm, odwagę, hart ducha, otwartość na nowe doznania oraz głęboko ludzkie i wybitnie emocjonalne zaangażowanie we wszystko, co robi - a wszystko za sprawą między innymi telewizyjnych audycji z serii Kobieta na krańcu świata.
Książka, którą mam przed sobą opowiada o boliwijskiej przygodzie ekipy telewizyjnej, z którą udała się do tego południowoamerykańskiego kraju Wojciechowska.

Muszę przyznać, że mając niezbyt pozytywne i satysfakcjonujące doświadczenia z literaturą podróżniczą w formacie mini, obawiałam się ponownego rozczarowania. Okazało się jednak, że zupełnie niepotrzebnie! Oczywiście trudno spodziewać się po wydaniu kieszonkowym wyczerpującej monografii, niemniej jednak książka bardzo mile mnie zaskoczyła i wywarła ogromne wrażenie. Po pierwsze - zauroczył mnie styl pisarski Martyny; lekki, gawędziarski, pełen pasji, ciekawości świata oraz - co szczególnie mnie ujęło - emanujący niezwykłym ciepłem i głębią emocji, które udzielają się czytelnikowi.
Już tylko to wystarczyłoby, abym uznała książkę za atrakcyjną, interesującą i godną przeczytania, jednak ma ona do zaoferowania o wiele więcej.

Zawiera krótką co prawda, ale wyjątkowo treściwą i bardzo ciekawą notatkę dotyczącą historii Boliwii, informacyjny niezbędnik turysty, zachęcająco skomponowany ranking dziecięciu szczególnie wartych zobaczenia miejsc oraz intrygującą wzmiankę na temat sytuacji kobiet w tym kraju. Jak na wprowadzenie, rys historyczno - obyczajowy wypada całkiem atrakcyjnie i stanowi nieodpartą zachętę, by dowiedzieć się więcej o tym skądinąd egzotycznym dla nas zakątku świata.
Niezwykle spodobało mi się to, że właściwa historia opowiedziana przez autorkę jest tak bardzo osadzona w boliwijskich realiach, że ukazuje pewien charakterystyczny aspekt tamtejszej kultury, obyczajowości i mentalności Boliwijczyków przez pryzmat życia jednostki; to niezwykle cenne świadectwo służące całościowemu spojrzeniu na kulturę poprzez poznanie jej mniej znanych, a jakże istotnych przejawów. To szansa na poznanie kultury w jej współczesnym kształcie i wymiarze, ale niepozbawionym historycznych konotacji; spojrzenie z perspektywy zarówno człowieka w niej egzystującego, jak i oczami przybysza z zewnątrz.

Wojciechowska opowiada o katastrofalnej sytuacji boliwijskich kobiet, dla których równouprawnienie jest czystą fikcją, a codzienne życie przypomina koszmar. Jedną z ofiar patriarchalnego i szowinistycznego społeczeństwa jest 35 - letnia Carmen Rojas; po latach fizycznego znęcania się zostawił ją mąż - z dwójką dzieci, bez żadnych środków do życia; aby zarobić na utrzymanie została jedną z cholitas - odważnych zapaśniczek walczących na ringu zarówno z kobietami, jak i - o zgrozo! - z mężczyznami. Pracując w koszmarnych warunkach zarabia grosze nadal będąc ofiarą przemocy, gdyż walki są ustawiane przez mężczyzn rządzących niepodzielnie tak na ringu, jak i poza nim.

Ta głęboko emocjonalna opowieść ogromnie mnie poruszyła i zapadła w serce; udowodniła, że możliwe jest zmieszczenie na niewielu stronach mnóstwa wrażeń i emocji, dogłębnej i rzetelnej analizy pewnych zjawisk społecznych w szerokim kontekście socjo-ekonomicznym, historycznym, psychologicznym i obyczajowym, a także przedstawienie realistycznego obrazu codziennego życia w tym najbiedniejszym kraju Ameryki Południowej. Jest to świadectwo dramatyczne, ale mocno autentyczne i poruszające w swej wymowie - myślę, że właśnie takich dynamicznych, barwnych, prawdziwych i głębokich historii chcą czytelnicy.
Doskonałym uzupełnieniem treści są pełne ekspresji, realizmu i dramatyzmu fotografie - zupełnie nie przeszkadza ich mini format, zdołały zachować pełnię wyrazu, co moim zdaniem jest nie lada wyzwaniem i prawdziwą sztuką.

Pozostaje mi tylko z wielkim entuzjazmem polecić Wam książkę Martyny Wojciechowskiej - znajdziecie w niej nie tylko solidną dawkę wiedzy, lecz przede wszystkim autentyczny i wnikliwy obraz współczesnej Boliwii widziany nie tylko z perspektywy jednej z jej mieszkanek, lecz także emocjonalnym i profesjonalnym okiem autorki. Osobiście jestem zachwycona stylem Martyny i z pewnością wkrótce sięgnę po kolejne jej książki - ich wartość poznawcza jest nie do przecenienia, a wrażenia, jakie gwarantują - bezcenne.

Moja ocena: 4/5


recenzja napisana dla portalu Sztukater ;)

14 komentarzy:

  1. Nie czytałam jeszcze żadnej z książek Martyny, choć nie powiem, że bym nie chciała. Mam dla niej wiele sympatii, podobnie jak Ty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak już kilka razy wspominałam, lubię książki podróżnicze, więc i tę z chęcią poznam:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ja kocham tego typu książki! :D Dzisiaj zaczynać Kobieta na krańcu świata. Argentyna, yeah! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. niedawno przekonałam się do książek podróżniczych, a Martyna Wojciechowska już czeka na półce, ale nie Boliwia a Argentyna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam nic Martyny Wojciechowskiej, ani w ogóle żadnych książek przyrodniczych... Od dość dawna namawiam siebie na takie lektury ;) Może czas na Boliwię... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Intueri - myślę więc, że będziesz zachwycona jej prozą - tak jak ja:)

    kasandra - wobec tego to lektura dla Ciebie:)

    Cassiel, Magda - zazdroszczę, że lektura jeszcze przed Wami i czekam z niecierpliwością na Wasze wrażenia:)

    Domi - zdecydowanie! Na dobry początek Wojciechowska w kawałkach, czyli książki z serii kieszonkowej, żeby stwierdzić, czy to jest to; ja napalam się na pełne wydanie "Kobiety...":)))

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Coraz bardziej zachęcasz mnie do książek Wojciechowskiej. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam! Co prawda w formie albumu, gdzie oprócz Boliwii były też inne kraje (zresztą zrecenzowałam na blogu). Bardzo podobała mi się ta książka i fakt, że coś tak zwyczajnego jak angielski melonik zostało wkręcone do boliwijskiej kultury. Trochę to zabawne, ale wygląda uroczo! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię Wojciechowską, choć jej książek nie czytałam... ale jestem zachęcona :P oficjalnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Brak równouprawnienia płci to ważny temat i przykre i jednoczesnie niepojęte dla mnie jest iż w XXI wieku kobiety cierpią z tego powodu... Natomiast Martyny Wojciechowskiej znam "Przesunąć horyzont" - podobała mi się ta pozycja, bardzo pozytywne przesłanie zawiera.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ewa - bardzo się cieszę i mam nadzieję, że kiedyś do nich sięgniesz:)

    limonka - rzeczywiście, z tym melonikiem to świetna historia:)

    Fuzja - zajrzyj do nich koniecznie, na pewno przypadną Ci do gustu:)

    Aneta - byłam zaskoczona rozmiarem braku równouprawnienia w Boliwii i niskim statusem kobiet; masakra. Nie mogę się już doczekać kolejnych książek Martyny, jest rewelacyjna!

    Pozdrawiam gorąco:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam pierwszą część "Kobieta na krańcu świata" i byłam nią oczarowana. Podoba mi się u autorki to że nie ocenia i bardzo kibicuje kobietą z całego świata. A sama mam nadzieję, że uda mi się skompletować więcej książek tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę wreszcie zdobyć jakąś książkę Wojciechowskiej!

    OdpowiedzUsuń
  14. toska82 - oj, racja; mnie też ujmuje to, że stoi po stronie kobiet i zawsze to okazuje! Kompletować i ja mam zamiar, wręcz czuję wewnętrzny przymus:)

    miqaisonfire - zdecydowanie tak!

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.