poniedziałek, 3 października 2011

"Anielscy obrońcy"

Autor: Mary Stanton
Tytuł: "Anielscy obrońcy"
Wydawnictwo: Replika

Według religii chrześcijańskiej każdego człowieka czeka po śmierci Sąd Ostateczny, a po nim los, na jaki sobie zasłużył własnym życiem na ziemi. Wyroki boskie są surowe, ale sprawiedliwe, no i nieodwracalne. Co by jednak było - zgodnie z alternatywną, śmiałą i fantazyjną koncepcją Mary Stanton, autorki Anielskich obrońców - gdyby dusza skazanego na czyściec nieszczęśnika miała prawo do apelacji, rewizji procesu, ponownego rozpatrzenia własnego życia przed Niebiańskim Trybunałem?

Brianna jest młodą prawniczką, która przyjeżdża do Savannah, by poprowadzić własną praktykę adwokacką. Po zmarłym stryju dziedziczy co prawda klientów, ale zmuszona jest wynająć lokum na kancelarię i znaleźć mieszkanie. Jedynym mankamentem pięknego i niedrogiego mieszkania wydaje się być jego lokalizacja - jest ono położone na terenie starego, prywatnego cmentarza dla morderców, zaś jego właścicielką jest przyjazna, aczkolwiek tajemnicza i ekscentryczna staruszka, Lavinia Mather. Bree nie ma jednak wyboru i wprowadza się do urokliwego domku na cmentarzu.

Niemal od pierwszej chwili Brianna jest świadkiem dziwnych i niewytłumaczalnych zjawisk, których natężenie sprawia, że atmosfera wokół niej zaczyna się niepostrzeżenie zagęszczać. Dziewczynie ukazuje się zjawa rezydującego po sąsiedzku niejakiego Josiaha Pendergasta, przygarnia też rannego psa znalezionego na cmentarzu, dręczą ją koszmarne sny z dzieciństwa, których dokładne odzwierciedlenie znajduje się na obrazie wiszącym na ścianie w jej biurze, wreszcie odbiera telefon od wpływowego biznesmena Benjamina Skinnera, który dzwoni do niej... kilka godzin po swojej śmierci.
Duch Skinnera nawiedza własną wspólniczkę, Liz Overshaw, próbując skłonić ją do wynajęcia ziemskiego adwokata, który podjąłby się jego obrony przed anielskim trybunałem oraz odnalezienia sprawców jego przedwczesnej śmierci.
Tym sposobem Brianna otrzymuje swą pierwszą sprawę, w której rozwiązaniu pomagają jej dwaj asystenci: wrażliwy rosyjski emigrant Petru oraz obdarzony wdziękiem południowca Ronald.
Świeżo upieczona pani adwokat czuje, że została wplątana w dziwną, nieziemską historię, w której ważą się przyszłe losy wielu ludzi, a która ma także związek z jej dzieciństwem, a dokładnie z koszmarnym snem i upiornym obrazem w jej gabinecie. Wkrótce Bree odkrywa, że jej nowi znajomi i współpracownicy nie do końca są tymi, za kogo się podają, zaś ona sama panuje nad swoim życiem tylko do pewnego stopnia...

Anielscy obrońcy to książka, która już na wstępie zwróciła moją uwagę oryginalnym pomysłem i niebanalnym potraktowaniem anielskiej tematyki, w której można dostrzec inspiracje między innymi średniowieczną teologią chrześcijańską. Ujęło mnie to i zaciekawiło, a przede wszystkim znacząco wyróżniło książkę na tle innych pozycji utrzymanych w podobnym klimacie. Idea anielskiego trybunału apelacyjnego jest moim zdaniem rewelacyjna i bardzo interesująco wpleciona w aspekt ziemskiej rzeczywistości obecny w fabule.

Jednak niestety, o ile sam pomysł fabuły jest po prostu fantastyczny, o tyle z wykonaniem jest już gorzej. Styl autorki trudno nazwać lekkim, jest zawiły i nieco toporny, przyciężkawy w odbiorze; wrażenie to potęgują drętwe, sztuczne dialogi, mało sugestywne opisy czy niedostatecznie uzasadnione reakcje bohaterów. Misternie budowana atmosfera grozy nagle się rozmywa pozostawiając irytujący niedosyt, ciekawie nakreślonym sytuacjom w najmniej oczekiwanym momencie zaczyna brakować realizmu i prawdopodobieństwa, podobnie mało autentyczne są niektóre zachowania bohaterki. Wszystko to sprawia, że trudno wczuć się w fabułę i pofolgować wyobraźni - a szkoda, zważywszy na wyjątkowo nietuzinkowy zamysł intrygi.

Ponadto odniosłam wrażenie, że wiele ciekawych wątków, np. koszmarny sen, upiorny obraz, tajemnica pochodzenia Bree, niewyjaśniona śmierć jej stryja oraz idea niebiańskich pomocników zostały zbyt słabo wyeksponowane, a drzemiący w nich potencjał nie do końca wykorzystany, choć przecież miały kluczowe znaczenie dla fabuły. Nie nalegałabym, aby zostały wyjaśnione co do joty, natomiast ubolewam, że nie zostały rozwinięte do tego stopnia, by skutecznie podkręcić wyobraźnię czytelnika. Autorka potraktowała je jako coś oczywistego, nad czym bohaterowie przechodzą do porządku dziennego - nie tego się spodziewałam i trochę rozczarowało mnie takie podejście.
Żeby nie skupiać się tylko na niedociągnięciach, muszę przyznać, że bardzo spodobał mi się sposób, w jaki autorka nakreśliła postaci bohaterów: są one wyraziste, bardzo charakterystyczne i nietuzinkowe, stanowią wielki atut powieści. Szczególnie sympatyczny i ujmujący okazał się Petru ze swą specyficzną wymową i nostalgiczną rosyjską duszą oraz pełen niewymuszonego wdzięku, potrafiący znaleźć wyjście z każdej sytuacji Ronald.

Reasumując: pomimo pewnych mankamentów stylistycznych Anielscy obrońcy są z całą pewnością lekturą intrygującą i godną uwagi nie tylko wielbicieli gatunku. Przemawia za tym niekonwencjonalna, zapadająca w pamięć fabuła, która tak mi przypadła do gustu, że jestem gotowa przymknąć oczy na wszystkie niedociągnięcia. Książka zapewniła mi kilka godzin dobrej rozrywki i dlatego serdecznie polecam ją wszystkim czytelnikom spragnionym innego spojrzenia na anielską tematykę i naszą ziemską rzeczywistość.

Moja ocena: 3/5

Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/8993/anielscy-obroncy/opinia/3960646#opinia3960646 


książkę otrzymałam od Wydawnictwa Replika - serdecznie dziękuję!

8 komentarzy:

  1. Widzę, że książki o aniołach mają teraz jakiś przełomowy moment w swojej historii, tak jak niedawno książki wampiryczne. :)
    Ciekawe jak długo to potrwa?
    Książka zapowiada się całkiem ciekawie, a mnie bardzo podoba się Twój język. Właściwie muszę przyznać, że Ci go zazdroszczę, bo jest bardzo... bogaty :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładka jest niesamowita i nawet chce poznać jej treść mimo drobnych mankamentów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tę książkę mam w planach od jakiegoś czasu i z chęcią ją przeczytam:)).

    OdpowiedzUsuń
  4. Zachęciłaś mnie! :) Mimo tych kilku wad, jeśli znajdę ją w bibliotece - dam jej z wielką przyjemnością szansę, bo zapowiada się naprawdę ciekawa przygoda. ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Pan R - pewnie masz rację, chociaż dla mnie to jest pierwsza "anielska" książka:)
    No i dziękuję za komplement - niech żyje słownik synonimów! xD

    cyrysia - to właśnie okładka zwróciła moja uwagę na tę książkę, myślę, że jest jej świetną zapowiedzią:)

    kasandra - mam nadzieję, że Tobie również się spodoba:)

    Cassiel - z pewnością książka jest warta tego, by dać jej szansę! Byłoby nudno, gdyby wszystkie książki były dokładnie takie, jak oczekujemy, prawda?

    Pozdrawiam wszystkich gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  6. No kurczę, nie wiem czy się kusić czy nie...:) Jeszcze się trochę po zastanawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. taaaak dobrze żarło a zdechło? jaka szkoda - sama fabuła zapowiadała się niezmiernie ciekawie :( szkoda, że tylko 3, odechciewa się sięgać...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ewa - skuś się, skuś xD

    Fuzja - ależ 3 oznacza u mnie książkę dobrą, wartą przeczytania! (na prawo mam skalę ocen); nie jest to rewelacja, ale zdecydowanie kawał dobrej lektury - pomimo pewnych braków:)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.