czwartek, 22 września 2011

"Nazwanie bestii"

Autor: Mike Carey
Tytuł: "Nazwanie bestii"
Wydawnictwo: Mag

Nazwanie bestii jest piątym z kolei tomem opowieści o londyńskim egzorcyście Feliksie Castorze.
Jako że było to moje pierwsze spotkanie z tą postacią, niemal natychmiast zaczęłam żałować, że nie czytałam wcześniejszych części. I wcale nie chodzi o to, że trudno było mi się zorientować w fabule - z tym było nie najgorzej, aczkolwiek miałam wrażenie, że umyka mi coś istotnego, coś, co daje się uchwycić dopiero przy kompleksowym spojrzeniu na cykl. Obcując z bohaterami czułam się trochę jak gość wpadający w sam środek mocno już rozkręconej imprezy na której wszyscy dobrze się znają podczas, gdy ty stoisz z boku.
Mimo to dość szybko wkręciłam się w fabułę i zaczęłam zagłębiać się w niepokojący, mroczny świat ponurej londyńskiej rzeczywistości bujnie zaludnionej nie tylko przez zwykłych śmiertelników, lecz także przez całą armię istot nadprzyrodzonych: duchy, poltergeisty, zombie, demony, czyli umarłych, nieumarłych oraz tych, którzy nigdy się nie narodzili.


Felix Castor jest prywatnym egzorcystą świadczącym od czasu do czasu usługi konsultanta dla londyńskiej policji. Działając na granicy dwóch światów znacznie lepiej radzi sobie z umarłymi, żywi go tylko wkurzają - jego bronią jest zjadliwa ironia i zabójczy wręcz sarkazm stanowiący jego znak rozpoznawczy.
Tym razem Felix musi stawić czoła jednemu z najgroźniejszych demonów piekieł - Asmodeuszowi, który został pasażerem na gapę jego przyjaciela Rafiego. Nie znając sposobu na skuteczne i bezpieczne wyegzorcyzmowanie przyjaciela, Castor bardzo niechętnie nawiązuje współpracę z profesor Jenny-Jane, która w imię nauki zajmuje się przeprowadzaniem rozmaitych badań, eksperymentów i wiwisekcji z udziałem istot nadprzyrodzonych. Jednocześnie z pomocą zaprzyjaźnionego sukkuba Juliet oraz zombie o imieniu Nick, Felix na własną rękę szuka sposobu, by ocalić Rafiego.
Podchody zamieniają się w regularną wojnę, kiedy staje się jasne, że Asmodeusz pragnie wrócić do piekła zabijając przedtem każdego, kto kiedykolwiek był Rafiemu bliski - nie wyłączając jego samego. Rozpoczyna się dramatyczny wyścig z czasem - i z próbującą ugrać swoje demoniczną J-J...

Nazwanie bestii stanowi interesujący i niezwykle udany melanż horroru i czarnego kryminału. Widać, że autor doskonale czuje się w tej stylistyce, gdyż zgrabnie i pewnie porusza się na granicy tych konwencji.
O ile jednak sam pomysł jest oryginalny i intrygujący, o tyle wykonanie pozostawia wiele do życzenia.
Niezbywalnym atutem powieści jest mroczna, przygnębiająca atmosfera Londynu - doskonale nakreślona, bogata w szczegóły, przedstawiona bardzo sugestywnie. Idealnie komponuje się z nią nastrój nie opuszczający głównego bohatera oraz specyfika ponurej, nijakiej, pozbawionej wszelkiej nadziei egzystencji nieumarłych. Trzeba autorowi przyznać, że posiada umiejętność budowania odpowiedniego nastroju!
Niestety, dość mocno kuleje jedna z najważniejszych cech świadczących o atrakcyjności książki - akcja. Jej tempo jest najczęściej tak rozwlekłe, rozkręca się na tyle wolno, że czytelnika po prostu ogarnia znużenie i zniechęcenie. Podobnie przegadane są niektóre wątki niepotrzebnie drobiazgowo rozbudowane i w zasadzie nic nie wnoszące do fabuły, a przez to irytujące i nudne.

Rewelacyjna jest natomiast narracja - przesiąknięta sarkazmem i ironią, pełna dosadnych i zaskakujących sformułowań. Prawdziwa perełka! Jest dokładnie taka, jak główny bohater - zarazem narrator - nonszalancki, zdystansowany do świata i samego siebie, charyzmatyczny i wyrazisty, czym zdecydowanie wyróżnia się na tle innych postaci. Wielu jest bohaterów drugoplanowych, ale nie każdy obdarzony jest równie dynamiczną i żywą osobowością oraz charakterem, jak na przykład demoniczna Jenny-Jane, wiedźmowata Pen, niebezpieczna Juliet czy lekko paranoiczny Nick.

Reasumując: Nazwanie bestii jest lekturą intrygującą, choć niepozbawioną pewnych mankamentów. Najbardziej uciążliwe jest flegmatyczne tempo akcji niwelujące napięcie i zniechęcające do dalszej lektury. Największym plusem jest genialna narracja, która nie raz przytrzymywała moją słabnącą uwagę i powstrzymywała przed odłożeniem książki na bok. Mroczna atmosfera i oryginalnie wykreowany świat oraz niebanalne postaci bohaterów to kolejne zalety powieści.

Mam nadzieję, że dość obiektywnie przedstawiłam swoje zastrzeżenia. Radziłabym też koniecznie zacząć lekturę od pierwszego tomu!
Mnie osobiście ani ta książka nie przekonała, ani nie zniechęciła, jej wady i zalety w zasadzie się równoważą, więc zdecydujcie sami, czy jest to książka dla Was.

Moja ocena: 3/5

Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/88526/nazwanie-bestii/opinia/3800627#opinia3800627 



za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Mag ;)

13 komentarzy:

  1. Skoro radzisz zacząć od pierwszego tomu, nie pozostaje mi nic innego jak do rady się zastosować. :) Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam na nią ochotę, ale jak się dowiedziałam, że to już któryś tom, to sobie odpuściłam. Trylogie maks, chyba, że genialna seria się trafi:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Egzorcysta. Cóz, może i warto spróbować xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla nie na pewno nie. Ani ten, ani żaden z poprzednich tomów.:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z chęcią przeczytam ale za Twoimi wskazówkami zacznę od początku.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Piąta część? :o Zacznę poszukiwać w takim razie części pierwszej :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ewa - oj tak, koniecznie!

    Maruda007 - jestem tego samego zdania; zwykle już nawet trylogie mnie odstraszają:)

    Kornelia - tak, w dodatku grający na flecie - w ten sposób egzorcyzmuje; fajny pomysł!

    Scathach - no widzisz? Ja żeby dojść do podobnego wniosku, musiałam przeczytać książkę:)

    Stayrude, Cassiel - zdecydowanie! Przyjemnej lektury!

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię książki o duchach, ale sam nie wiem...Jeżeli wpadnie mi w ręce pierwszy tom, wtedy przeczytam :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj, raczej też nie mój klimat. Natomiast recenzja - świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja chętnie zacznę jednak od pierwszej.
    Z resztą tematyka całkiem całkiem :P Mój zakres zainteresowań :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja chyba raczej nie sięgnę. Nie ciągnie mnie do niej i sądzę, że by mi się z bytnio nie spodobała, ani mnie nie porwała ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piter Murphy - spróbuj, a nuż przypadnie Ci do gustu...:)

    Bibliofilka - dziękuję; rozumiem, ja też raczej zwykle wolę inne klimaty:)

    Pan R - cieszę się! W takim razie życzę przyjemnej lektury i czekam na Twoje wrażenia:)

    Tristezza - rozumiem doskonale!

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Zastanawiałam się już od dłuższego czasu nad tym autorm i tym bardziej mam ochotę przeczytać jakieś jego książki po Twojej recenzji :) mimo minusów... ;)

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.