poniedziałek, 15 sierpnia 2011

"Wyjący młynarz"

Autor: Arto Paasilinna
Tytuł: "Wyjący młynarz"
Wydawnictwo: Kojro

Literatura skandynawska nieodmiennie zachwyca mnie charakterystycznym klimatem będącym wytworem pełnego surowości i prostoty, niewymuszonego dramatyzmu oraz głęboko nostalgicznego, refleksyjnego stylu, który w sposób zupełnie niespodziewany chwyta za serce i zaskakuje potęgą efektu, jaki wywołuje w czytelniku za pomocą zdumiewająco oszczędnych, a zarazem niepokojąco sugestywnych środków wyrazu.

Sięgając po Wyjącego młynarza Arto Paasilinny byłam przygotowana na kolejną porcję niezwykłych doznań, jaką każdorazowo gwarantuje mi obcowanie z literaturą naszych północnych sąsiadów; nie spodziewałam się jednak tak przejmującej opowieści, która jakby mimochodem wywołała we mnie istną burzę emocji operując powściągliwymi środkami wyrazu. Taki efekt nosi wszelkie znamiona artyzmu i utwierdza mnie w przekonaniu o mistrzowskim opanowaniu warsztatu przez autora.


Do wsi Suuskoski przybywa tuż po wojnie niejaki Gunnar Huttunen i osiedla się w starym młynie nad brzegiem rzeki Kemijoki. Jako obcy pozostaje nieco na uboczu wiejskiej społeczności; choć jego praca polegająca na wytwarzaniu drewnianych gontów i mieleniu mąki przynosi mieszkańcom pożytek, on sam budzi w sąsiadach nieufność i niepokój swoim dziwacznym zachowaniem. Gunnar jest bowiem obdarzony dość specyficznym poczuciem humoru, szokuje otoczenie nieprzewidywalnymi reakcjami i osobliwymi zwyczajami, cierpi na częste zmiany nastrojów: depresję sygnalizuje głośnym wyciem, zaś w lepszych chwilach - ku uciesze dzieci - bardzo udatnie naśladuje różne zwierzęta i opowiada ciekawe historie.
Zwyczaje młynarza nie budzą powszechnego zrozumienia i akceptacji we wsi; jako że nie mieszczą się w utartych kanonach zachowań mieszkańców, przyczepiają mu oni etykietkę wariata, zaczynają go unikać, demonizować i wyolbrzymiać jego "wady". Uważając, że stanowi zagrożenie dla ich bezpieczeństwa, postanawiają umieścić w szpitalu psychiatrycznym w Oulu.
Jedynymi osobami, które traktują go z sympatią i zrozumieniem są wiejski policjant Portimo, który nie bacząc na możliwość utraty stanowiska pomaga młynarzowi oraz instruktorka uprawy warzyw - Sanelma, z którą połączy Gunnara piękne, płomienne uczucie.
Nie są oni jednak w stanie ochronić Huttunena przed okrutną interwencją społeczności i umieszczeniem go w szpitalu psychiatrycznym. Pobyt tam uświadamia młynarzowi, że właściwie z jego umysłem wszystko jest we względnym porządku, zaś pozostanie w tym miejscu z pewnością doprowadzi go do utraty zmysłów. Podejmuje decyzję o ucieczce; po powrocie do młyna przekonuje się, że dom został splądrowany i zajęty przez władze, konto bankowe zablokowane, a on sam musi się ukrywać w obawie przed polującymi na niego mieszkańcami wsi...

W jaki sposób potoczą się dalsze losy młynarza, którego jedyną winą było to, że nie chciał i nie potrafił nagiąć się do sztywnego pancerza norm panujących na wsi?

Wyjący młynarz to poruszający protest przeciwko ludzkiej nietolerancji, głupocie wynikającej z zaściankowej, ograniczonej umysłowości i przekonania o własnej supremacji. To przejmująca opowieść o krzywdzie, której przyczyną są brak akceptacji i zrozumienia dla jakichkolwiek przejawów odmienności oraz uleganie stereotypom. W bardzo wzruszający sposób ukazuje dramat i samotność człowieka próbującego zachować własną osobowość, mającego odwagę być sobą w obliczu ludzkiej niechęci i nietolerancji oraz efekty społecznego ostracyzmu, jaki nieuchronnie spotyka każdego, kto nie dostosowuje się do obowiązujących norm.

Książka Arto Paasilinny stawia pytanie o granice między obiegowymi pojęciami szaleństwa i normalności - a także o ich sens. Dlaczego każdy przejaw inności - nawet, jeśli jest to nieszkodliwe dziwactwo - wywołuje odruchowy strach, niechęć i agresję tzw. normalnej części społeczeństwa, która uzurpuje sobie prawo do jej zlikwidowania?
Piętnuje również bezwzględne niszczenie indywidualizmu poprzez utarte, dogmatyczne, usankcjonowane społecznie schematy zachowań podkreślając bezbronność jednostki wobec tych poczynań.

Wyjący młynarz to lektura ze wszech miar wyjątkowa i godna polecenia. Zachwyca głębią przesłania, wyrazistością i dramatyzmem postaci, oszczędną, surową narracją, a zarazem bogactwem i autentyzmem uczuć; przede wszystkim zaś niepowtarzalnym klimatem, która przenika i zwieńcza całe dzieło sprawiając, że postać młynarza i jego tragiczne losy jeszcze długi czas zajmują nasze myśli, nastrajają refleksyjnie i zabarwiają nasze emocje nutką melancholii tak charakterystycznej dla skandynawskiej prozy.

Moja ocena: 4/5

Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/35588/wyjacy-mlynarz/opinia/3481108#opinia3481108 



książkę otrzymałam od Wydawnictwa Kojro - serdecznie dziękuję!

8 komentarzy:

  1. Książkę czytałam i muszę przyznać, że bardzo mi się podobała:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachęciłaś mnie absolutnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta książka jest dla mnie obarczona wielką grą kontrastów- z jednej strony pełne dramatyzmu postaci, szerząca się nietolerancja i opuszczenie, a z drugiej pamiętam, że była tu masa momentów, podczas których podśmiewałam się pod nosem lub wybuchałam niepohamowanym śmiechem pełną gębą. Wiem jedno - absolutnie zgadzam się z Twoim podsumowaniem. I powtórzę to, co powtarzam wielokrotnie: szkoda, że Wydanictwo Kojro i ich książki są tak mało znane na polskim rynku, bo ich oferta jest naprawdę godna pozazdroszczenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam skandynawską literaturę. W sumie jeszcze nigdy nie udało mi się tego uargumentować, ale dzięki Tobie wiem za co ją tak bardzo cenię ;). Książka stanowi dla mnie tytuł obowiązkowy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Raczej nie moje klimaty. Ale może warto dać jej szansę:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. kasandra - bo trzeba przyznać, że jest po prostu rewelacyjna!

    Ewa - bardzo mnie to cieszy:)

    Scathach - no właśnie do mnie jakoś nie przemawiał ten specyficzny humor, dla mnie był to śmiech przez łzy i odbierałam go zupełnie inaczej. Niemniej jednak wciąż jestem pod wrażeniem książki i również żałuję, że książki tego wydawnictwa są tak rzadkie na rynku:)

    Raya - cieszę się, że udało mi się wyrazić także Twoje odczucia:)

    Maruda007 - warto! Książka jest naprawdę niezwykła!

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nawet nie zauważyłam, że Wydawnictwo Kojro ma tę książkę w swoim 'repertuarze'. Ale zdecydowanie możesz nazywać się szczęściarą, jeśli miałaś okazję ją zrecenzować. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się ją przeczytać, bo zapowiada się wspaniale!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. miqaisonfire - w takim razie trzymam kciuki, żebyś i Ty mogła podelektować się tą lekturą:)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.