sobota, 16 lipca 2011

"Szósta era"

Autor: Robert Cichowlas
Tytuł: "Szósta era"
Wydawnictwo: Replika

Szukając dla siebie odpowiedniej lektury tym razem postanowiłam sięgnąć po pozycję z pogranicza horroru i fantasy. Ostatecznie przekonał mnie do tego wyjątkowo dla mnie atrakcyjny opis z okładki informujący o "duchach Azteków", "indiańskich bóstwach" i "zagładzie z przepowiedni" oraz niebywale sugestywna okładka, gdzie na tle azteckiej piramidy wyrastającej pośrodku współczesnego miasta widnieje posążek indiańskiego boga.
Kultura mezoamerykańska od dawna mieści się w kręgu moich zainteresowań, zatem bez wahania postanowiłam zagłębić się w intrygująco zapowiadającą się wariację na jej temat.

Szósta era okazała się lekturą zaskakującą i nieprzewidywalną.
Po pierwsze - ze względu na oryginalną, pełną rozmachu fabułę osadzoną w realiach współczesnego Poznania. Ogromne wrażenie robi szokujący kontrast pomiędzy całkiem zwyczajną i dobrze znaną miejską codziennością oraz zwykłymi ludźmi pochłoniętymi swoimi przyziemnymi sprawami a koszmarną rzeczywistością starożytnych, krwawych, azteckich rytuałów, okrutnych ofiar z ludzi, pradawnych przepowiedni, które niespodziewanie urzeczywistniają się na ulicach do bólu realnego, współczesnego polskiego miasta.

Moim zdaniem zderzenie dwóch tak skrajnie odmiennych rzeczywistości to doskonały pomysł otwierający szerokie możliwości, które autor wykorzystał w stu procentach wykazując się nieskrępowaną, odrobinę szaloną, ale zachwycająco niebanalną wyobraźnią.
Po drugie - pędząca w szalonym tempie akcja - co akurat w tym przypadku okazało się dużą zaletą - która już od pierwszej strony po prostu porywa czytelnika i wciąga go w wir niesamowitych i przerażających wydarzeń. Jej szaleńczy bieg paradoksalnie zupełnie nie dezorientuje, co więcej - idealnie komponuje się z fabułą, która jest po męsku treściwa i bez zbędnych ozdobników; dzięki temu maksymalnie przykuwa uwagę czytelnika i determinuje go do pochłaniania kolejnych stron powieści.
Akcja ponadto jest kompletnie nieprzewidywalna, choć toczy się konsekwentnie i liniowo, a zakończenie... po prostu zdumiewające i zwalające z nóg.

Podczas lekcji w poznańskim liceum, nauczyciel biologii Dawid Galiński jest świadkiem dziwnej, mrożącej krew w żyłach metamorfozy jednego z uczniów, który nagle zaczyna recytować słowa pradawnej azteckiej pieśni. Jak się wkrótce okazuje incydent ten stanowi preludium do całej serii makabrycznych i niezrozumiałych wydarzeń, których eskalacja wstrząśnie całym krajem.
Niebawem w tragicznych okolicznościach giną kolejne osoby; ofiary mają wyrwane serca, a ich ciała zostały obdarte ze skóry. Galiński ma wrażenie, że coś zagnieździło się w jego umyśle i przemawia do niego; nękają go niepokojące, prorocze sny zapowiadające nadejście Szóstej ery. Mnożą się brutalne morderstwa, szokujące katastrofy, w których na ogromną skalę giną ludzie. W centrum Poznania pojawia się aztecka piramida, a w samym środku tego nieprawdopodobnego chaosu Dawid próbuje zachować przytomność umysłu i rozwikłać tę wymykającą się wszelkim zasadom logiki zagadkę.
Spotkanie z archeologiem badającym piramidę oraz niepokojący głos w głowie rozwiewają wszelkie wątpliwości: największe bóstwo Mezoameryki wraz z duchami swoich wyznawców odradzają się, by dokonać zemsty na białym człowieku za wszystkie cierpienia i krzywdy wyrządzone kiedykolwiek Indianom. Urzeczywistnia się starodawna przepowiednia zwiastująca nadejście Szóstej ery; zagłada świata wydaje się nieunikniona.
Dlaczego jednak azteckie bóstwo przemawia właśnie do Galińskiego? Dlaczego klątwa spełnia się akurat w kraju tak bardzo - dosłownie i duchowo - oddalonym od Mezoameryki? Czy apokaliptyczna przepowiednia rzeczywiście się spełni - i w jakim wymiarze?

Zapewniam Was, że odpowiedzi na te pytania kompletnie Was zaskoczą. Jeśli o mnie chodzi, to kończyłam tę lekturę z wypiekami i niedowierzaniem wypisanym na twarzy. Mogę zdradzić Wam tylko tyle, że zakończenie genialnie wpisuje się w konwencję najlepszych powieści Stephena Kinga.

Szósta era to idealna lektura zarówno dla miłośników horroru, jak i fantastyki, w dodatku osadzona w typowo polskich, a przez to swojskich realiach, co tylko potęguje nastrój grozy.
Jeśli gustujecie w oryginalnej, barwnej i nieprzewidywalnej fabule okraszonej mroczną atmosferą nadciągającej zagłady i klimatem pradawnych indiańskich legend i proroctw - jest to lektura dla Was!

Moja ocena: 4/5

Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/107661/szosta-era/opinia/3226427#opinia3226427 

Baza recenzji Syndykatu ZwB 
 


książkę otrzymałam od Wydawnictwa Replika - serdecznie dziękuję!

8 komentarzy:

  1. Zaciekawiłaś mnie i z chęcią ją przeczytam. Poza tym lubię nieprzewidywalne zakończenia a wątek proroctw mnie zaintrygował:))
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. To zdanie "Mogę zdradzić Wam tylko tyle, że zakończenie genialnie wpisuje się w konwencję najlepszych powieści Stephena Kinga." jest dla mnie bardzo mocnym wabikiem. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pewno przeczytam, zwłaszcza ze względu na Poznań xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Widze ze kolejna pozycja do listy się szykuje :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. kasandra - tak właśnie myślałam, że będzie to dla Ciebie pokusa:)

    Ewa - taki był mój zamiar xD

    verity - ja po tej lekturze cieszę się, że mam do Poznania tak daleko xD

    pisanyinaczej - serdecznie polecam!

    Pozdrawiam wszystkich!

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię połączenie horroru i fantastyki - to mi przypomina książki Koontza (zdecydowanie polecam, na pewno Ci się spodobają!)
    Dodaję tę książkę do mojej listy :D
    Pozdrawiam i życzę miłego weekendu ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. A mnie kuszą te "duchy Azteków, indiańskie bóstwa i zagłada z przepowiedni"! Zapowiada się naprawdę ciekawie, co widać w Twojej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  8. miqaisonfire - rzeczywiście, porównanie dobre, choć Koontz jest mniej prawdopodobny od autora "Szóstej ery" :)

    Ala - mamy podobne preferencje i zainteresowania!

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.