środa, 27 lipca 2011

"Przypadki Marka M."

Autor: Ryszard Sadaj
Tytuł: "Przypadki Marka M."
Wydawnictwo: Skrzat

Marek Midura to młody mężczyzna o naturze fatalisty i ofiary losu.
Sytuacja rodzinna nie tylko nie powstrzymała, ale wręcz pogłębiła ten stan rzeczy. No bo co powiedzielibyście o rodzinie kogoś, kto może poszczycić się siostrą, która przekonana, że choruje na gigantyzm poddaje się różnym dziwacznym zabiegom, by zahamować swój wzrost, lub o bracie alergiku, którego sposobem na realizowanie zachcianek jest wywołanie nasilenia objawów choroby? Czy można dziwić się zachowaniu kogoś, kto był wychowywany przez ojca będącego niespełnionym pisarzem, alkoholikiem znającym Pismo Święte lepiej niż niejeden ksiądz oraz właścicielem największej w Krakowie prywatnej plantacji cytrusów opętanym paraliżującym lękiem przed życiem i marzącym jedynie o tym, by mieć święty spokój? Oraz przez matkę, która - by uchronić syna przed poborem do wojska - zawczasu zadbała o "zielone papiery" dla niego? Trochę na wyrost, trzeba zaznaczyć, bo powodem nadania kategorii D okazała się krótkowzroczność.

Jednak potwierdzona przez psychiatrę schizofrenia paranoidalna - choćby tylko w dokumentach - zobowiązuje. Życie Marka upływało w strachu, że być może rzekoma choroba psychiczna nie jest tylko wymysłem, a stanem faktycznym; przeczucie to w połączeniu ze światopoglądem odziedziczonym po ojcu bardzo silnie ukształtowały jego specyficzną, zachowawczą naturę.
Lęki ojca od zawsze udzielały się Markowi i pozbawiały go sił, by podążać własną drogą. Reprezentowany przez starszego Midurę stoicyzm w najczystszym wydaniu zasadzał się na bezkompromisowym konformizmie, unikaniu wszelkich konfliktów, a nawet wyzbyciu się uczuć, które mogłyby wyprowadzać go z równowagi i absorbować ponad miarę. Niby nieosiągalne, ale ojciec Marka bardzo poważnie i konsekwentnie zbliżał się do ideału.
Tak więc Marek ugrzązł w fatalistycznym marazmie, którego mogliby mu pozazdrościć romantyczni bohaterowie literaccy. Rażony niemocą i weltschmerzem istniał więc sobie siłą inercji, przekonany, że cały świat się na niego uwziął. Bezwolnie i bezrefleksyjnie płynął z prądem życia nie wyróżniając się niczym szczególnym. Był w tym tak dobry, że nie potrafił nawet walczyć o swoje dobre imię, gdy został niesłusznie oskarżony o molestowanie seksualne: wolał się wycofać, niż bronić swoich racji, gdyż nie cierpiał życiowych zawirowań i kłopotliwych sytuacji.

Pewnego dnia życie Marka zmienia się diametralnie, a niebagatelny wpływ na to miał incydent w tramwaju. Nagle - niespodziewanie dla samego siebie - podejmuje decyzję, by przykładnie ukarać pewnego znanego posła, który w niewybrednych słowach ubliżał swojej towarzyszce.
Przełamując bierność i podejmując zaplanowane działanie Marek sam sobie rzuca wyzwanie - chce się przekonać, czy stać go na zdecydowane poczynania pod wpływem impulsu, bez roztrząsania w nieskończoność ich ewentualnych konsekwencji. I choć nie wszystkie późniejsze wydarzenia będące implikacją przyklejenia grubiańskiego posła do oparcia tramwajowego siedzenia potoczyły się po jego myśli, to jednak nadały jego egzystencji pożądany bieg. Marek wyzwolił się od paraliżującego strachu przed życiem i postanowił sam nim kierować; zamiast nieustannie dzielić włos na czworo tkwiąc w bezpiecznym, ale ograniczającym go status quo - odważył się mieć marzenia i cele, stawiać sobie wyzwania oraz dążyć do ich realizacji. Już nie pozwolił na to, by tyranizowały go wydumane, przejaskrawione konsekwencje i powstrzymywały jego działanie, ale dzielnie stawiał im czoła.

Przypadki Marka M. to wbrew pozorom bardzo zabawna i okraszona sporą dozą zdrowej ironii opowieść o dojrzewaniu, podejmowaniu wyzwań, dążeniu do realizacji marzeń, a także o pokonywaniu własnych słabości, lęków i ograniczeń, poznawaniu granic swoich możliwości.
Choć autor podejmuje w książce tematy ważkie i zasadnicze, kluczowe dla zrozumienia ludzkiej - własnej natury, to jednak czyni to w sposób zadziwiająco lekki, cudownie bezpośredni, wymowny i przekonywujący. Jego oryginalny, kpiąco - żartobliwy styl i niesamowite wyczucie, dzięki któremu zgrabnie unika trywializowania i upraszczania problematyki, powoduje, że staje się ona bardziej przystępna, lżej strawna, a jednocześnie trafia wprost do czytelnika z niezwykłą siłą.

Przypadki Marka M. to powieść, która zapewnia jednocześnie dobrą rozrywkę okraszoną niewymuszonymi salwami gromkiego śmiechu, jak i chwile spokojnej zadumy pozbawione jednak gorzkiego posmaku charakterystycznego dla autorefleksji, którą niewątpliwie ta książka wywoła. Jestem pewna, że gdy sięgniecie po tę powieść - będziecie mile zaskoczeni i spędzicie bardzo przyjemne chwile w jej towarzystwie.
Gorąco polecam!

Moja ocena: 4/5



recenzja napisana dla portalu Sztukater ;)

10 komentarzy:

  1. Z chęcią dam jej szansę:). Lubię pośmiać się przy czytaniu, więc czemu nie:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa pozycja, może się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. kasandra - ja byłam zaskoczona, że ta książka potrafiła mnie tak bardzo rozbawić:)

    Ewa - myślę, że się nie rozczarujesz:)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka wydaje się być wręcz idealna na lato przez swoją tematykę i dużo humoru :)
    Skoro gwarantujesz miłe zaskoczenie przy tej powieści, będę musiała się za nią rozejrzeć.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna recenzja, zachęciłaś mnie do przeczytania tej ksiażki :D

    OdpowiedzUsuń
  6. miqaisonfire - zdecydowanie, książka odpręża i bawi:) Mam nadzieję, że na nią trafisz!

    tristezza - bardzo mnie to cieszy:)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. pisanyinaczej - zatem polecam tym bardziej:)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zachęciłaś mnie ;) W takim razie dopisuję do listy ''chcę przeczytać'' ;)
    Zostałaś nominowana przeze mnie do nagrody One Lovely Blog Award ;) http://niebianskie-pioro.blogspot.com/2011/07/one-lovely-blog-award.html#comments

    OdpowiedzUsuń
  9. Cassiel - serdecznie dziękuję i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.