wtorek, 5 lipca 2011

"Milczące słowa"

Autor: Jagoda Wochlik
Tytuł: "Milczące słowa"

Chciałabym zaprezentować Wam dzisiaj książkę niezwykłą pod wieloma względami. Nie została wydana nakładem wielkiego i znanego wydawnictwa, lecz dzięki zapałowi garstki entuzjastów; nie uświadczycie jej na półkach czy stronach popularnych księgarni, choć moim zdaniem tam jest jej miejsce. Nie znajdziecie jej krzykliwych reklam na każdym blogu, gdyż - jak zdążyłam się przekonać - jej autorka jest skromną i nieśmiałą osóbką, która wykazała się ogromną odwagą przekazując czytelnikom swoje "dziecko" i to pomimo niepewności co do sposobu, w jaki zostanie przez nich odebrane.
No cóż, moim zdaniem jej obawy były nieuzasadnione, gdyż uważam debiutancką książkę Jagody za wyjątkowo udaną i interesującą.

Po pierwsze - ze względu na fabułę; choć tematyka wampiryczna jest ostatnio niemiłosiernie eksploatowana na wszelkie możliwe sposoby, autorce udało się stworzyć oryginalny, mroczno-melancholijno-metafizyczny klimat oraz w nowatorski i niebanalny sposób potraktować związki łączące śmiertelników z istotami nadprzyrodzonymi.

Nie znajdziecie tu taniej, sentymentalnej ckliwości, szumnych, teatralnych gestów i wielkich słów; głębia emocji i uczuć spływa oszczędnymi, wyrazistymi kroplami precyzyjnych słów, które zapadają w duszę i na długo zostają w pamięci.

Po drugie - powieść charakteryzuje się spójną kompozycją i wielością przemyślnie skonstruowanych wątków; akcja rozwija się powoli, ale konsekwentnie, stopniowo odkrywając przed czytelnikiem sekrety, których tu nie brak. Śledzenie trzymającej w napięciu akcji okazało się zajęciem intrygującym i niezwykle zajmującym.

Po trzecie - postaci głównych bohaterów zostały nakreślone w sposób, który zdecydowanie wyróżnia je z tła. Są jednocześnie wyraziste i pogłębione charakterologicznie, jak i fascynująco niedookreślone - dzięki temu pozostaje jeszcze sporo miejsca dla wyobraźni czytelnika.
Dialogi doskonale współgrają z akcją i fabułą, nie są drętwe, lecz ożywiają postaci bohaterów - czyli spełniają swoją rolę.

Wampir Henry Got wiedzie swoją ponurą nieśmiertelną egzystencję od czterystu lat w miarę spokojnie, by nie rzec monotonnie. Przypadkowe spotkanie z Zuzanną uświadamia mu, że to ona jest ową tajemniczą kobietą mającą światło pod skórą, która według sybillińskiej przepowiedni ma przynieść mu zgubę.
Henry przypadkowo i niemal odruchowo ratuje jej życie; od tego momentu są na siebie skazani, choć ich znajomość nie może skończyć się happy endem. Pojawienie się Zuzanny burzy delikatną równowagę pomiędzy dwoma światami, między dobrem a złem. Dziewczyna musi zginąć, a polują na nią nie tylko wampiry, wilkołaki i demony, lecz także członkowie sekretnego stowarzyszenia łowców wampirów. W dwuznacznej sytuacji znalazł się również Henry Got, którego istnieniu zagrażają zdolności Zuzanny, a który mimo to pragnie ją ocalić...

Jaki będzie ostateczny wynik tej walki? Czy Henry'emu uda się uratować życie Zuzanny?
Odpowiedź na te pytania wcale nie jest taka oczywista. Akcja trzyma w napięciu dosłownie do ostatniej strony i to tak umiejętnie, że nieraz zdarzyło mi się zapomnieć, że mam do czynienia z powieścią debiutantki.

Być może streszczenie fabuły w moim wykonaniu brzmi nieco banalnie i znajomo - w końcu powstało sporo wariacji na tematy wampiryczne. Jednak jeśli dacie powieści szansę, przekonacie się, że pozytywnie wyróżnia się na tle innych książek tego typu. Jest to przede wszystkim kwestia podejścia do tematu, jego głębi oraz specyficznej atmosfery przesyconej melancholią i smutkiem, w której nie ma ani krzty pretensjonalności. Książka porusza najgłębsze struny duszy; piękny i wysmakowany styl, dobrze przemyślana i atrakcyjnie podana filozofia zahaczająca o metafizykę nadają powieści niezwykłego kolorytu, który na długo zostaje w pamięci.

Gorąco polecam tę refleksyjną książkę wszystkim miłośnikom paranormalnej tematyki; wrażenia i emocje, jakie wywołuje, są warte tego, by poświęcić jej uwagę.

Moja ocena: 4/5

Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/88766/milczace-slowa/opinia/3114422#opinia3114422 

13 komentarzy:

  1. Ale piękna recenzja :) Autorce z pewnością będzie miło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Początek recenzji niezwykle intrygujący i zachęcający :) Chyba muszę porządnie przyjrzeć się tej książce, bo chociaż klimaty nie moje, to po Twojej recenzji ciągnie mnie do niej straszliwie. Odwiedziłam bloga autorki i już widzę, że mamy wspólne zainteresowania :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Metafizyczny klimat zdecydowanie mnie kusi i z chęcią dam szansę tej książce:))
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Już u kogoś o niej czytałam. Teraz Ty kusisz. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Domi - głównie chodziło mi o to, by recenzja była szczera, a zarazem zachęcająca:) Dziękuję:)

    UpiornyGroszek - bardzo się cieszę:) Ja również preferuję inne klimaty, ale miło czasem poczytać coś odmiennego, a w dodatku dobrego:)

    kasandra - cieszy mnie to niezmiernie:)

    Ewa - kuszę, kuszę, bo warto!

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wprawdzie okładka mnie nie przekonuje (dużą wagę zwracam na okładkę) ale Twoja recenzja zdecydowanie tak.
    Lubię taką tematykę książek, chociaż może ostatnio wampiry są oklepane, to ja zawsze znajdę coś ciekawego w kolejnej lekturze o tej tematyce. Także dopisuję do listy :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. miqaisonfire - tym bardziej zachęcam; mnie przekonało to, że nie jest to kolejne bezmyślne czytadło:)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. A mi właśnie okładka się podoba ;) Zapisałam się już na tę podróż Henry'ego Gota i z niecierpliwością czekam, aż do mnie dotrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. verity - wysyłam go w dalszą podróż w najbliższym czasie, więc pewnie niebawem dotrze i do Ciebie:))) Miłej lektury!

    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. trochę mi te ratowanie pachnie Zmierzchem, niemniej jednak bardzo chętnie bym tę książkę przeczytała.

    PS - zgadnij, co odebrałam wczoraj, a dziś z powrotem, przepakowane tylko, zaniosłam na pocztę?

    OdpowiedzUsuń
  11. Magda - na temat "Zmierzchu" nie mogę się wypowiadać, bo nie czytałam... ale nie ma tu osławionych dziwacznych opisów Meyer xDDD
    Czyżby mój "Eifelheim" wyruszył w drogę?????????

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Cieszę się strasznie, że podobają Ci się moje wywiady !
    Podnosi mnie to na duchu!
    Gorące pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  13. Zmierzchu nie polecam :)

    Tak! :DDD

    Pozdrawiam i daj znać, kiedy dotrze :)

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.