wtorek, 14 czerwca 2011

"Pokuta"

Autor: Olle Lonnaeus 
Tytuł: "Pokuta"
Wydawnictwo: Rea

Debiutancka powieść Ollego Lonnaeusa to książka, której warto poświęcić czas i uwagę, by się jej przyjrzeć bliżej. Dlaczego? A choćby z tego powodu, że odwołując się do najlepszych tradycji skandynawskich kryminałów zachowuje mistrzowską równowagę między wątkiem sensacyjnym a psychologiczno - obyczajowym.
Wcale nie tak łatwo skorelować te dwa wątki, by z jednej strony nie zanudzić czytelnika opisami stanów duszy bohatera, a z drugiej nie przytłoczyć go rozbuchaną, pędzącą jak szalona, akcją. W tej książce wszystko ma swój czas i miejsce - przemyślana i dopracowana w najdrobniejszych szczegółach fabuła to jeden z największych atutów tej powieści.
Innym jest jej pomysłowość i nieprzewidywalność. Podczas lektury miałam wrażenie, że z każdą odwracaną stronicą otwierają się przede mną raz po raz kolejne drzwi wciąż głębiej i głębiej wiodące do świata wykreowanego przez autora. Niepohamowana ciekawość, umiejętnie wzbudzona doskonałym warsztatem Lonnaeusa nie pozwoliła mi - fizycznie i mentalnie - oderwać się od śledzenia akcji i skomplikowanej intrygi.
Akcja to przyspiesza, to zwalnia, w każdym momencie przykuwając uwagę czytelnika; nawarstwiające się i przenikające nawzajem wątki, których rozwiązanie ledwo daje się przeczuć, znajdują swój spektakularny finał dopiero na kilkunastu ostatnich stronach - wtedy dopiero można głębiej odetchnąć i dopuścić do siebie refleksje buzujące gdzieś w głębi duszy. Niesamowite wrażenie! Jak podczas jazdy rozpędzoną kolejką górską.
Niezwykle ujęła mnie jeszcze jedna rzecz, którą osobiście bardzo cenię w powieściach tego typu: wielowymiarowość fabuły. Akcja nie ogranicza się do ram czasowych "tu i teraz", lecz jest ściśle powiązana z wydarzeniami z przeszłości. Pełny wgląd w psychikę bohatera i całościowy obraz wydarzeń mamy wówczas, kiedy bieżącą narrację skojarzymy z licznymi retrospekcjami nie tylko głównego bohatera, ale również postaci pozostających na dalszym planie. Ta swoista intelektualna łamigłówka, która wymaga od czytelnika współpracy i aktywnego zaangażowania w fabułę, przynosi wiele satysfakcji i wewnętrznego zadowolenia.
Jeszcze słówko o tematyce: jest bolesna i trudna. Ma związek z dręczącymi wspomnieniami, z którymi bohater - pomimo swojego wieku - nigdy się nie uporał i nie rozliczył. Jest przykra, ponieważ wszystko to, co wiąże się z pojęciem nacjonalizmu, rasizmu i ksenofobii nadal stanowi ogromny problem i jest źródłem zła. I choć bohater dostaje szansę, by wreszcie zmierzyć się z tragicznymi wydarzeniami, które legły u podstawy jego egzystencji i zaważyły na całym jego życiu, uświadamia sobie, że przeszłości nic nie zmieni, zło już się dokonało.Co gorsza - ono nadal tkwi w ludziach i tylko czeka na sprzyjające okoliczności, by znów się rozlać i zebrać swoje żniwo. Grunt wciąż jest podatny, gdyż ludzka natura jest niezmienna i skora do ulegania najmroczniejszym instynktom, które zwykle powinny wywoływać gwałtowny sprzeciw i palący wstyd.
Smutne, ale prawdziwe wnioski, jakie można wysnuć z tej powieści, dają wiele do myślenia, wywołują wiele emocji i nie pozwalają zapomnieć o książce wraz z odłożeniem jej na półkę. To wybitnie fascynująca i niezwykle wartościowa lektura.

Konrad Jonsson wraca po kilkudziesięciu latach do niewielkiej miejscowości na południu Szwecji. Wraca niechętnie, bo i okoliczności są niezbyt sprzyjające, przywołują masę bolesnych wspomnień mających początek w traumatycznych wydarzeniach z dzieciństwa. Wtedy to w tajemniczych okolicznościach zaginęła jego matka, Agnes Stankiewicz żyjąca na marginesie społeczeństwa, a on sam został adoptowany przez ubogie, proste małżeństwo. Choć Herman i Signe nie traktowali go źle, nigdy nie zdołali nawiązać z chłopcem więzi uczuciowej, nie potrafili też stanąć w jego obronie, kiedy - jako nad "bękartem polskiej dziwki" - znęcali się nad nim wszyscy począwszy od przybranego brata Klasa po nauczyciela matematyki. Szykana były okrutne, pogarda bezlitosna. Po krótkim czasie Konrad opuścił przybranych rodziców, by nigdy więcej ich nie zobaczyć.
Teraz wraca do miasteczka, które niegdyś zgotowało jemu i jego matce prawdziwe piekło na ziemi. Wraca na wieść, że jego "rodzice" zostali brutalnie zamordowani; przed śmiercią wygrali na loterii pokaźną sumę pieniędzy, co - jak zakłada policja - było motywem zabójstwa. Podejrzenie pada na spadkobierców - Konrada i Klasa, ze szczególnym uwzględnieniem tego pierwszego. Konrad nie posiada alibi, więc aby oczyścić się z zarzutów rozpoczyna śledztwo na własną rękę. Trop, który podejmuje, okazuje się mieć ścisły związek ze środowiskiem miejscowych nacjonalistów, jego przybranym bratem oraz w zaskakujący sposób łączyć się z historią nigdy nie wyjaśnionego zniknięcia jego matki.
Konrad powoli, ale konsekwentnie przybliża się do przerwania zbiorowej zmowy milczenia i odkrycia dramatycznej i okrutnej prawdy o swojej biologicznej matce. Prawdy, która bierze swój początek w wydarzeniach sprzed kilkudziesięciu lat mających miejsce pod obozowym niebem baraków i krematoriów; wydarzeniach, które dla jednych stanowią niewyobrażalny koszmar, a dla drugich - wciąż żywe i dumne wspomnienie zaszczytnego i chwalebnego obowiązku.

Czy rozgrzebywanie starych, bolesnych spraw przyniesie Konradowi odpowiedź i ukojenie? Co tak naprawdę spotkało Agnes Stankiewicz? Czy po tylu latach możliwe jest jeszcze dotarcie do prawdy?
Czy prawda rzeczywiście wyzwala, czy może jest pustym pojęciem bez większego znaczenia? Czy jest w stanie zmienić jeśli nie przeszłość, to może chociaż ludzkie umysły? Czy ludzie są gotowi, by ją przyjąć, czy też wolą tkwić we własnym ograniczonym świecie, który daje tylko pozory bezpieczeństwa i normalności?
Czy to możliwe, by ludzkość, operując dostępną jej wiedzą i doświadczeniem minionych pokoleń nie nauczyła się niczego na własnych błędach?

Pytań, jakie prowokuje powieść Lonnaeusa jest zdecydowanie więcej. Emocji, jakie budzi, również.
Gorąco polecam tę fascynującą lekturę nie tylko wielbicielom skandynawskich kryminałów, lecz także czytelnikom, którym niestraszna jest wędrówka po zakamarkach ludzkiej duszy oraz psychologiczno - obyczajowe rozważania nad kondycją człowieczej natury.
Serdecznie zapraszam!

Moja ocena: 4/5

Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/94804/pokuta/opinia/2815746#opinia2815746 

Baza recenzji Syndykatu ZwB
 


recenzja napisana dla portalu Sztukater ;)

10 komentarzy:

  1. Ta książka "chodzi" za mną już od jakiegoś czasu. Teraz widzę, że muszę się sprężyć i dorwać ją jak najszybciej. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się ciekawie, a do tego ta niezwykle przyciągająca okładka, mmm ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Również mam zamiar przeczytać tę książkę :)
    Okładka intrygująca.

    OdpowiedzUsuń
  4. Po prostu wstrzeliwujesz się w mój gust idealnie:D. Muszę ją dorwać. Koniecznie!! Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochane dziewczyny, nie pozostaje mi nic innego, jak tylko życzyć Wam niezapomnianych wrażeń podczas lektury !

    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. No i jest ! :D Wyczekiwana przeze mnie recenzja.
    Nie zawiodłam się. Jestem w dalszym ciągu tak samo zachęcona, a nawet jeszcze bardziej!, jak byłam na początku. Och, och, och! Muszę dostać jakoś tę książkę w moje ręce!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolejny tytuł do listy "must have" :)

    OdpowiedzUsuń
  8. miqaisonfire - jeśli bardzo chcesz, możemy się powymieniać... xD

    Taki jest świat - gorąco polecam, to wyjątkowo interesująca pozycja:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja mam ją w swoich planach, a twoja recenzja jeszcze bardziej mnie do niej przekonała :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Magda - bardzo się cieszę! Jestem pewna, że przypadnie Ci do gustu:)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.