sobota, 18 czerwca 2011

"Dogonić rozwiane marzenia"

Autor: Elizabeth Flock
Tytuł: "Dogonić rozwiane marzenia"
Wydawnictwo: Mira - Harlequin

Dogonić rozwiane marzenia to druga - po niezapomnianej Emma i ja - książka Elizabeth Flock, jaką miałam okazję przeczytać. Miałam gorącą nadzieję, że podobnie jak poprzednia powieść także i ta poruszy najgłębsze struny w duszy i na długo zapisze się w mojej pamięci.
Nie myliłam się. Trafiłam na jedną z nielicznych powieści, których wstrząsająca i dramatyczna wymowa wdziera się w głąb serca, wywołuje istną burzę uczuć i budzi refleksje, które nieproszone galopują przez umysł; doprawdy, niełatwo przejść nad nią do porządku dziennego.
To książka, w której rozpacz miesza się z nadzieją, bezradność i poczucie klęski z wiarą w lepsze jutro, miłość z nienawiścią, desperacka potrzeba akceptacji i zagubienie z dążeniem do autodestrukcji. W tej powieści aż kipi od emocji - i tych skrywanych, buzujących pod powierzchnią, i tych eksplodujących z wielką siłą i mocą rażenia.


Friedmanowie z pozoru wydają się być typową, amerykańską szczęśliwą rodziną. Jednak z bliska z łatwością można dostrzec na tym idealnym obrazie głębokie rysy: małżonkowie Bob i Samantha już dawno popadli w otępiającą rutynę i ich związek zdaje się funkcjonować jedynie siłą rozpędu. Bob nie cierpi swojej pracy i coraz bardziej oddala się od absorbujących obowiązków życia rodzinnego. Zapracowana Samantha, która dla rodziny poświęciła karierę zawodową czuje się przytłoczona nadmiarem obowiązków, męczącą codziennością i spoczywającą głównie na jej barkach odpowiedzialnością. Czuje się zaniedbywana i samotna, ma poczucie, że życie przecieka jej przez palce. Wyczerpana uciążliwością obowiązków domowych, nie ma czasu, żeby pomyśleć o swoich potrzebach - zbyt późno też orientuje się, że jej córka Cammy ma poważne problemy.
Cameron została adoptowana we wczesnym dzieciństwie jako dziecko narkomanki z uzależnieniem płodowym. Niezwykle wrażliwa nastolatka bardzo przeżywa ten fakt, zwłaszcza, że dowiedziała się o nim w niefortunnych okolicznościach; czuje się niechciana i wyobcowana - desperacko szukając akceptacji i bliskości trafia w złe towarzystwo i wplątuje się w przelotne przygody seksualne, w odruchu buntu sięga po narkotyki. Coraz bardziej się stacza i nie potrafi temu zaradzić ani porozumieć się z matką, z którą niegdyś łączyły ją bliskie więzy. Teraz kocha ją i nienawidzi zarazem; po cichu liczy na to, że jej nieme wołanie o pomoc przyniesie wreszcie pożądane rezultaty.
I podczas gdy Cammy obsesyjnie poszukuje swej biologicznej matki, rozczarowana własnym życiem i sfrustrowana brakiem kontaktu z córką Samantha nawiązuje romans, który jest jej jedyną odskocznią od szarej i ponurej rzeczywistości, z którą sobie nie radzi.
Wojownicze i niezrozumiałe zachowanie Cameron to sygnały alarmowe, które jej matka przegapia, źle odczytuje, bagatelizuje, zniechęcona spoczywającą tylko na niej odpowiedzialnością. Nadchodzi wreszcie moment, kiedy na jakąkolwiek reakcję jest już po prostu za późno...

Ta dramatyczna i poruszająca historia generuje wiele bolesnych i niełatwych pytań.
Każda matka w podobnej sytuacji zadaje sobie pytanie: "gdzie popełniłam błąd?", dokonuje samobiczowania, w nieskończoność tworzy alternatywne scenariusze i zastanawia się, "co by było, gdyby", nie potrafi pozbyć się dojmującego poczucia winy.
Nieuchronne pytanie "kto jest winien?" bezustannie przewija się w podtekście powieści, lecz czytelnik nie uzyskuje na nie jednoznacznej odpowiedzi. Tkwi ono uporczywie gdzieś w myślach i zaręczam, że nawet po zakończeniu lektury niełatwo jest się od niego uwolnić.

Ile naprawdę wiemy o swoich bliskich? Czy nasza wiedza nie opiera się czasem na fałszywych, ale bezpiecznych wyobrażeniach? A może wiemy tylko tyle, na ile oni sami nam pozwalają? Co jest przyczyną tego, że najtrudniej jest nam porozumieć się z najbliższymi? Dlaczego tak trudno jest wyjść naprzeciw osobie, którą kochamy? Skąd w nas tyle ambiwalentnych, niedookreślonych uczuć?

Powieść Elizabeth Flock dokonuje wnikliwej analizy relacji rodzinnych na wielu płaszczyznach, a rozważania nad każdą z nich rodzą kolejne pytania i refleksje. Jedną z istotniejszych jest problem relacji małżeńskich Boba i Samanthy, którzy po 20 latach stwierdzają, że od dawna nic ich nie łączy i właściwie nie wiadomo, czy kiedykolwiek ich łączyło. Jak do tego doszło? Czy przekonanie to narastało w nich powoli, czy też spłynęło jak nagłe olśnienie? Czy cieplejsze stosunki między nimi są w ogóle możliwe?
Równie ważnym zagadnieniem są kontakty matki z córką: dlaczego nagle wyraźnie się oziębiły? Co jest tego przyczyną? Czy można było temu zapobiec? I sakramentalne: kto jest winien?

Flock jest prawdziwą mistrzynią w kreśleniu portretów psychologicznych swoich bohaterów; są one przerażająco wiarygodne i każdy z nas z łatwością mógłby w nich odnaleźć cząstkę siebie. Naturalizm postaci, niezwykła umiejętność prawdopodobnego, poruszającego i wnikliwego obrazowania rozmaitych stanów ludzkiej duszy, głęboka i gruntowna analiza ludzkich emocji oraz doznań, wreszcie zadziwiająca zdolność docierania do źródeł ukrytych pragnień i motywacji, do samego dna duszy stanowią o niezaprzeczalnej wartości tej powieści.
Również fakt, że jesteśmy obserwatorami wydarzeń z podwójnej perspektywy - z punktu widzenia matki i przeżyć córki zapisanych w jej pamiętniku, wgląd w dwa odmienne aspekty tej samej historii sprawia, że zyskujemy możliwość wyrobienia sobie kompleksowej opinii o całej sprawie; wiele się na tej podstawie dowiadujemy o ich wzajemnych relacjach i dzielących je różnicach. Moim zdaniem taki zabieg , który pozwala się wczuć w sytuację i uczucia obu stron jest ogromnie wartościowy i może być niezwykle przydatny także dla czytelnika pod względem terapeutycznym.

Dogonić rozwiane marzenia to doskonała psychologiczna powieść o zagubieniu, samotności, braku akceptacji, poszukiwaniu swojego miejsca w życiu; uświadamia nam ona, że niektóre sprawy pozostają często poza naszą kontrolą i jak trudno pogodzić się z niezmiennymi wyrokami losu. To przejmująca opowieść o tym, że nie zawsze da się dogonić rozwiane marzenia... ale nie wolno się poddawać.

Gorąco polecam tę niewymuszenie wzruszającą i głęboko poruszającą książkę będącą niczym innym jak fascynującą podróżą w głąb ludzkiej duszy, w świat wewnętrznych przeżyć, rozterek, dylematów, uczuć i emocji. Będzie to z pewnością podróż niezapomniana. Zaręczam, ze warto w nią wyruszyć.

Moja ocena: 5/5

Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/103244/dogonic-rozwiane-marzenia/opinia/2896147#opinia2896147 
 

książkę otrzymałam od Wydawnictwa Mira - serdecznie dziękuję!

11 komentarzy:

  1. Kolejna świetna recenzja dotycząca tej książki. Muszę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio mam na takie opowiastki humor :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Już w Twojej recenzji kipi od emocji. Czuć, że książka wywarła na Tobie ogromne wrażenie, a Twoje słowa są w stanie zachęcić każdego mola książkowego po sięgnięcie po tą książkę. Wydaje się, że temat dość 'opisany' z Twojej recenzji wynika jednak, że Autorka ma zupełnie innowacyjne spojrzenie na temat i to jest naprawdę intrygujące. Spróbuję!

    A co do pani Jelinek, to z "Pianistką" aż tak źle? To właśnie z tą powieścią mam zamiar się zaznajomić w pierwszej kolejności. Wiem, że ta Autorka wzbudza wiele kontrowersji i we mnie je również wzbudziła. Może moja recenzja wyszła aż nazbyt pochlebnie, ale we mnie wzudziła burzę i sama kłocę się ze sobą- bo z jednej strony język z drugiej treść. No cóż, może następna powieść Elfriede trochę wyklaruje moje zdanie na temat jej twórczości.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ją w niedalekich planach i już nie mogę się doczekać:)). Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam inną książkę tej autorki "Krzyk Ciszy" i bardzo mi się podobała. Z pewnością kupię i "Dogonić rozwiane marzenia" nie tylko ze względu na sympatię do Elizabeth Flock, ale również ze względu na Twoją pochlebną recenzję ;).

    OdpowiedzUsuń
  6. Książkówka Ewa - gorąco polecam!:)

    Domi - więc z pewnością na tej książce się nie zawiedziesz:)

    Ala - spróbuj koniecznie! ja potrzebowałam takiej druzgocącej lektury, czasem tak mnie nachodzi:)
    A co do Jelinek - "Pianistkę" czytałam dość dawno i strasznie się wynudziłam przy tej książce; specjalnie kontrowersyjna nie była, ale nudna właśnie.
    Podziwiam Cię, że nie tylko przebrnęłaś przez Jelinek, ale i wyniosłaś coś z tej lektury!:)

    kasandra - nie mogę się doczekać Twojej opinii:)

    Raya - och, nie czytałam jeszcze "Krzyku ciszy", ale chyba nic mnie już przed tym nie powstrzyma!

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam i też mam bardzo wielkie wrażenia po tej książce. Jak dla mnie naprawdę wspaniała.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdecydowanie pełna emocji książka. Widzę, że baaardzo przypadła CI do gustu bo dostała maksymalną możliwą ocenę. Dopisana już do moich zachcianek :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. miqaisonfire - oj, tak! Stoi w honorowej alei na mojej półce xD

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. czytałam "emma i ja" tej autorki i zrobiła na mnie duże wrażenie, tą książkę mam w niedalekich planach :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Magda - zgadzam się, "Emma i ja" to było dla mnie traumatyczne przeżycie, ale uwielbiam takie książki:)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.