sobota, 7 maja 2011

"Kalkwerk"

Autor: Thomas Bernhard
Tytuł: "Kalkwerk"
Wydawnictwo: Officyna

Mierz siły na zamiary, powiadają; tym razem porwałam się na ambitną prozę znakomitego, acz kontrowersyjnego austriackiego dramaturga i pisarza Thomasa Bernharda i z góry proszę o wybaczenie wszystkich wielbicieli jego talentu, jeśli moja recenzja okaże się zbyt trywialna i nie najwyższych lotów.
Proza Bernharda to zdecydowanie nie moja bajka; nie odnajduję się w tak prowokacyjnym, kompletnie dezorientującym stylu - jestem kurczowo przywiązana do tradycyjnej formy, zaś podobne eksperymenty zupełnie do mnie nie przemawiają. Cóż, mój brak otwartości na nowatorską formę nie przekłada się na szczęście na podejście do treści i przesłania, które mocno mnie poruszyły.

Małżeństwo Konradów mieszka w starej wapniarni, tytułowym Kalkwerku. To nieprzytulne, niegościnne, pogrążone w grobowej ciszy miejsce na odludziu staje się milczącym świadkiem pełnego tragizmu związku dwojga ludzi noszącego wszelkie znamiona sadyzmu: kalekiej żony zdanej na łaskę i niełaskę zarazem troskliwego jak i okrutnego partnera oraz męża znęcającego się psychicznie nad żoną, targanego wewnętrznymi obsesjami człowieka, który całe swoje życie poświęcił bezskutecznym próbom przelania na papier dzieła, które od długiego czasu czeka całkowicie ukształtowane w jego głowie.
Izolacja w odciętym od świata Kalkwerku miała na celu umożliwienie maksymalnej koncentracji - przedmiotem studium Konrada były eksperymenty ze słuchem, jednak z biegiem czasu to, co miało być warunkiem ukończenia projektu definitywnie go uniemożliwia; szczególna nadwrażliwość, która zaczyna nękać Konrada powoduje jego cierpienia - psychiczne i fizyczne, kumuluje agresję, zaś w połączeniu ze swego rodzaju niemocą twórczą i poczuciem klęski - doprowadza bohatera do obłędu. Tragicznym, ale logicznym skutkiem tego stanu staje się zabójstwo żony; Konrad zostaje aresztowany i osadzony w więzieniu.

Niesamowitość i grozę fabuły potęguje dodatkowo charakterystyczna dla Bernharda narracja, która choć zagmatwana i okrutnie dezorientująca, ma konkretny cel.
Stanowi ją nieprzerwany monolog czy raczej chór przekrzykujących się głosów świadków wydarzeń; składają się nań okruchy relacji osób z kręgu znajomych Konrada, często sprzecznych, wykluczających się nawzajem. Autor uświadamia nam, że wiedza o drugim człowieku jest w gruncie rzeczy bardzo subiektywna, tylko prawdopodobna i w zasadzie nieweryfikowalna, gdyż opiera się wyłącznie na domysłach, podejrzeniach i odczuciach innych. Wielość i rozmaitość punktów widzenia wyklucza wiarygodność opinii, a zatem niemożliwe jest poznanie faktycznego przebiegu zdarzeń. Niemożliwe jest zrekonstruowanie losów małżeństwa Konradów, jednoznaczne określenie zarówno bohatera ( mordercy? człowieka chorego? błazna? geniusza? ), jak i ocena jego czynu (od działania w afekcie poprzez wypadek przy czyszczeniu broni po krwawy czyn). Moim zdaniem jest to zabieg tyleż męczący co genialny, a przesłanie bardziej czytelne i przejrzyste niż wykonanie.

Na przykładzie osoby Konrada autor uzmysławia nam, jak wielkim wyzwaniem jest dla artysty akt tworzenia, jak ogromny panuje rozdźwięk pomiędzy artystą a potencjalnymi odbiorcami jego sztuki lub po prostu społeczeństwem, ale również jak wielkie trudności wiążą się ze sferą komunikacji międzyludzkiej; daje nam do zrozumienia, że sposób porozumiewania się wymyślony przez rodzaj ludzki wcale nie jest doskonały - używanie języka mocno ogranicza, wywołuje nieporozumienia, fałszuje obraz rzeczywistości czyniąc niemożliwym poznanie jej prawdziwego oblicza.

Bernharda eksperymenty z formą, które już na wstępie miały wstrząsnąć czytelnikiem, skłonić do podjęcia innej perspektywy, szerszego spojrzenia oraz głębokie przesłanie ukryte zarówno w formie, jak i w treści z pewnością nie pozostawią czytelnika obojętnym. Oczywiście jeśli tylko nie zniechęci go - co tu ukrywać - dziwaczna forma, pogmatwana fabuła i nowatorska narracja nie pozwalająca nawet na chwilowe osłabienie czujności, co mogłoby się skończyć całkowitym zagubieniem w treści. Jeśli jednak odbiorca okaże się wystarczająco wytrwały oraz odpowiednio zmotywowany i uda mu się przedrzeć przez specyficzny, niełatwy styl Bernharda, zostanie nagrodzony niezapomnianymi doznaniami intelektualnymi wynikającymi z obcowania z tak ambitną prozą.
Zapraszam do lektury!

Moja ocena: 3/5

Opublikowane na stronie: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/79562/kalkwerk/opinia/2520835#opinia2520835 


książkę otrzymałam od Wydawnictwa Officyna - serdecznie dziękuję!

2 komentarze:

  1. Lubię wyzwania:). "..dziwaczna forma, pogmatwana fabuła i nowatorska narracja" - Zaintrygowałaś mnie tą książką i z przyjemnością ją przeczytam, jak tylko trafi w moje łapki:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. kasandra - cieszę się, że udało mi się zainteresować Cię tym tytułem; powodzenia!

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.