sobota, 26 lutego 2011

"Władca much"

Autor: William Golding
Tytuł: "Władca much"
Wydawnictwo: Literackie
Okładka: miękka

Książka jest przerażająca,kiedy się ją czyta ; wstrząsająca,kiedy człowiek zacznie ją interpretować na wszelkie możliwe sposoby ; wieje od niej grozą,kiedy sobie uświadamiamy ogrom zniszczeń dziecięcej psychiki.
Jest to opowieść o grupie chłopców,którzy ewakuowani przed bombą atomową rozbijają się samolotem na bezludnej,tropikalnej wyspie.Nagle grupa kilkunastoletnich (i młodszych) dzieci zostaje sama,pozbawiona opieki dorosłych.Po chwilach zagubienia i dezorientacji postanawiają stworzyć swoje własne społeczeństwo wzorując się na prawach panujących w tym stworzonym przez dorosłych.Niestety,już od początku wszystko idzie nie tak ; bardzo szybko generuje się konflikt między dwoma chłopcami - Ralfem,wybranym jednogłośnie na wodza oraz Jackiem,porywczym,ale posiadającym więcej charyzmy i bezwzględności.
Początkowo Ralf za pomocą rzeczowych,konkretnych i dojrzałych argumentów organizuje społeczność i prawa,jakimi powinna się kierować,trzyma ją w ryzach (bardzo mu w tym pomagają mądre rady Prosiaczka) ; niestety,wraz z upływem czasu chłopcy zwyczajnie dziczeją upojeni wolnością,brakiem reguł i nadzoru dorosłych.Ich moralność się zatraca,zatraca się pojmowanie i rozróżnianie dobra i zła,zatraca się sumienie.Chłopcy dają upust wszelkim swoim instynktom,przestają liczyć się z kimkolwiek i czymkolwiek,w swoim poczynaniach posuwają się coraz dalej tracąc kontrolę nad swoim zachowaniem,przesuwając granicę tolerancji swoich czynów coraz dalej.
Rozsądek Ralfa i Prosiaczka przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie ; posłuch zyskuje Jack i jego poplecznicy,którzy schowani za bezpieczną maską barw wojennych ulegają degradacji jako ludzie.Liczą się tylko krwawe polowania i przemoc,której eskalacja prowadzi wkrótce do prawdziwej tragedii.I to nie jednej.
Jak daleko posunęłyby się dzieci,gdyby nie przybycie dorosłych? Nietrudno to sobie wyobrazić.
Przerażające w tej książce jest przede wszystkim to,do czego zdolne jest dziecko pozbawione kontroli i nadzoru dorosłych - strażników moralności i praw cywilizacji.Jak niewiele trzeba,żeby wszystkie odruchy,instynkty rodzące się w dziecięcej psychice,ale skutecznie tłumione przez ochronny pancerz dobrego wychowania i nakazów moralnych wzięły w łeb.Z jaką niezwykłą łatwością przychodzi oszukiwanie własnego sumienia i usypianie go,pozwalając na zapanowanie nad sobą mrocznej stronie duszy.Że dla człowieka tak naprawdę granicę stanowi jego własna wyobraźnia,a nie sumienie.
Często się mówi,że ta książka to przestroga dla dorosłych,ostrzeżenie przed tym,do czego może doprowadzić uciszanie sumienia i przesuwanie granic tego,co dozwolone.Zgadam się.Przestroga tym wyraźniejsza i bardziej poruszająca,że ukazana na przykładzie istot tak wydawałoby się niewinnych i nieskażonych złem jak dzieci.
To musi poruszać.I porusza do głębi. 

Moja ocena: 5/5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Spam, reklamy, wulgaryzmy i wypowiedzi niezwiązane z tematem będą natychmiast usuwane.